niedziela, 28 kwietnia 2013

Powroty

Bez pracy źle, z pracą.. no cóż nie powiem, że gorzej ale czas na robótki kurczy się zastraszająco. Nawet jak się znajdzie to już na regularne prowadzenie bloga nie bardzo, a może to ja taka nieogarnięta jestem:))
Strasznie się stęskniłam i jestem z powrotem:) Kiedy tylko miałam czas to podglądałam Wasze blogi i zachwycałam się wspaniałościami, które tworzycie.
Ja też nie próżnowałam, więc od dzisiaj pomalutku zacznę Was zasypywać nowościami "wszelkiej maści" jakie w tym czasie poczyniłam.
Inspiracją do stworzenia bransoletki była ta praca. Nie mogłam się jej oprzeć jak tylko ją zobaczyłam. Taką na rzemieniu też uplotłam, ale myślę, że pokazywanie jej na moim blogu byłoby nie fair.
 I jak Wam się podoba?

 Słonecznej niedzieli:)))
 

piątek, 28 grudnia 2012

SAL Pierniczkowy, czyli...

... jak się z motyką na słonce porwałam.

Taki powinien być tytuł tej opowieści, ale jako że czasu nadal mam jak na lekarstwo pisać jej i Was zanudzać nie będę:)))
W każdym razie z ośmiu zaplanowanych pierniczków wyszyłam aż dwa... może do przyszłej gwiazdki wyszyję pozostałe i powieszę je na choince :D

środa, 28 listopada 2012

W czerwieni

Bransoletkę zrobiłam dla przyszłej bratowej, w ramach podziękowań za pomoc:) Bardzo spodobała jej się ta bransoletka zrobiona przez p. Kingę. Kolory musiały zostać właśnie takie, bo są ulubionymi kolorami, więc jedyne zmiany jakie mogłam wprowadzić to te w oplocie kaboszonu. Strasznie nie lubię zrzynać na żywca cudzych prac, zawsze staram się dodać coś od siebie, coś po czym obie prace można bez problemu odróżnić. Mam nadzieję, że i tym razem mi się udało.
Dodałam oplot z czarnych koralików na samej górze i koronkę na dole, inny jest także sposób zamocowania kaboszonu, przez co poszczególne sznury są rozsunięte:)
 
Mam nadzieję, że bransoletka będzie się jej podobała:)))

A teraz pędzę pooglądać Wasze blogi, bo mam straszne zaległości...



wtorek, 20 listopada 2012

Wszystkiego po trochu...

Ostatnio mieszkanie musiałam zamienić na mały szpital, bo jak mówią w pewnej  reklamie "chorowanie w moim domu jest jak sztafeta", na szczęście mnie tym razem ominęła. Dzieciaki chore leżały w domu, one oczywiście zadowolone niezmiernie z tego faktu, ja jako "matka wyrodna" już trochę mniej, gdyż czas na robótki w związku z powyższym uległ dużemu skróceniu:)  Tak więc czas dzieliłam pomiędzy chorujących, a realizację zamówień (z tych dla odmiany cieszę się bardzo :D :D) i tak nawet nie wiem kiedy umknęły mi trzy tygodnie listopada:)

Powstało kilka nowych wzorów bransoletek zarówno sznurkowych jak i z koralików, ale nie zdążyłam im nawet zdjęć zrobić, a rozeszły się jak świeże bułeczki:) Pomalutku wyłania się seria koralikowych bransoletek w pastelowych kolorach z zawieszkami w formie kokardek 
 

Jak widać nowości raczej niewiele. Kilka osób zaproponowało mi prywatne wymianki, cieszę się z nich ogromnie, ale rzeczy które na nie powstają z wiadomych względów pokazać jeszcze nie mogę:) Realizuję również kilka zamówień, jednak są to przeważnie powtórki już pokazywanych rzeczy, więc nie chciałabym Was zanudzać. 

Chciałam również podziękować Pusi za otrzymane jakiś czas temu wyróżnienie, sprawiłaś mi ogromną radość:)

Dziękuję bardzo!!!

wtorek, 30 października 2012

Kompletnie

Zachciało mi się zwykłych prostych naszyjników - obróżek, ale żeby nie były takie całkiem zwyczajne.
Miały pasować i do prostej białej koszuli i do olśniewającej sylwestrowej kreacji, ale żeby jej nie przyćmiły (w końcu nie po to szukam sukienki przez kilka miesięcy:)
Takie trochę nowoczesne, ale nie za bardzo:)
Trochę klasyczne, ale nie do końca:))
Trochę z wzorkiem, ale jakby jednolite:)
Sobie wymyśliłam:)))
Ale jak mnie naszło to musiałam je zrobić. Oczywiście co to za naszyjnik, jak nie ma do kompletu przynajmniej bransoletki. Tym sposobem trzy dni z życiorysu miałam wyjęte, ale za to kompleciki są gotowe na nadchodzące święta i karnawał:)
 Może by tak jeszcze dorobić kolczyki?

A jak Wam się podobają?

piątek, 26 października 2012

W kolorach jesieni

W Suwałkach spadł dziś śnieg, brat przysłał mi rano zdjęcie, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. W Gdańsku wprawdzie powiało trochę chłodem, ale świeci piękne słońce, sikorki szaleją, a zmieniające się kolory liści aż zachęcają do spacerów.
Zdjęcia z sobotniego spaceru, dzieciaki szalały:)

Pozostając w jesiennych klimatach, chciałam pokazać Wam upleciony jakiś czas temu naszyjnik.
 

Technika wykonania taka sama jak naszyjnika z turkusem, baza wypleciona metodą bead crochet z koralików toho round 11/0 w kolorze opaque frosted oxblood, uzupełniona bryłkami howlitu w kolorze przypominającym mi jesienne liście.
Piękny jest ten howlit, nie mogłam mu się oprzeć. Kolejny naszyjnik planuję zrobić z bryłkami bursztynu, tylko muszę go najpierw wyjęczeć od kuzynki. Buźka Daga;)

Pięknie dziękuję za wszystkie komentarze, lejecie miód na moje serce, czekam na więcej:D :D :D

Przesyłam Wam dużo słońca!!!

poniedziałek, 22 października 2012

Szał lawendowy

Wszyscy ją znamy, potrafi zauroczyć każdego. Niewielkie kwiatuszki maja w sobie tyle uroku i zapachu, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Można z niej robić bukiety i wianki, tworzyć świece i mydełka, dodawać do pieczonych ciastek jak i do kąpieli.

Ja część moich tegorocznych zbiorów zapakowałam w maleńkie papierowe kartoniki. Zainspirowana pomysłem Ateny, wykorzystałam w końcu gromadzone od jakiegoś czasu grafiki, zapas nitów, wyciągnęłam dziurkacze i tasiemki, i tak powstały moje maleństwa:)
 

Te małe, pachnące saszetki nie są tylko dodatkiem do szafy. Wkładam je również do wysyłanych listów i prezentów, podobno sprawiają wiele radości:))

Teraz na placu boju (czyt. biureczku:) są mniej kolorowe...
Różnią się od moich ubiegłorocznych woreczków.
I które ładniejsze?

wtorek, 16 października 2012

piątek, 5 października 2012

Koralikowo - szydełkowo

Zgodnie z zapowiedzią dziś pokazuję dokończone bransoletki koralikowe wykonane metodą bead crochet.
Na początek dwie czarnulki w błyszczące romby, tudzież diamenciki - w zależności co kto widzi:))

Kolejne dwie wyplecione na cześć wakacji i wspomnień z nadmorskich spacerów:)

Nie mogło też zabraknąć bransoletek z przeźroczystych koralików nanizanych na kolorowy kordonek...

Powstała też srebrzysto - biała wersja łamanych paseczków. Tą chyba lubię najbardziej, pasuje do wszystkiego:)
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam za bardzo taką ilością zdjęć, ale jeśli ktoś czuje niedosyt:))) to na więcej zapraszam na  Artillo.

W następnym poście nie będzie koralików, obiecuję:))))

poniedziałek, 1 października 2012

Pierwszy lariat

Weekend minął mi na wykańczaniu zalegających w zakamarkach szuflad bransoletek i naszyjników, tak więc będę Was teraz zamęczać zdjęciami kolejnych wytworów biżuteryjnych.
Na początek chciałam pochwalić się moim pierwszym lariatem. Jak tylko zobaczyłam tę formę naszyjnika wiedziałam, że muszę taką zrobić. Zafascynowały mnie nieograniczone możliwości jego wiązania.
Razem z zawieszkami ma 104cm, musiałam nawlec ponad 5 METRÓW!!! koralików. Najgorsze jednak było pilnowanie,żeby mi się w trakcie szydełkowania nic nie poplątało. Jestem z siebie strasznie dumna bo przy tej długości i jak dla mnie (osoby początkującej), dość skomplikowanym wzorze nie pomyliłam się ani razu:)) 
  
Użyłam koralików toho round 11/0 w kolorach opaque white, pepper red i frosted jet. Przy zawieszkach są też koraliki Fire Polish 6mm.

Teraz trochę komercji. Ponieważ nadal jestem na etapie szukania pracy, a żyć jakoś trzeba, postanowiłam Ten chustecznik wraz z pasującymi do niego świecznikami wystawić na aukcji internetowej http://allegro.pl/pudelko-na-chusteczki-chustecznik-klasyka-i2683802651.html. Może się komuś spodoba na tyle, że go wylicytuje:)
Jesienne uściski przesyłam!!!